Lilien
Nie była
wstanie przypomnieć sobie, kiedy ostatnio była tak podirytowana. Bardzo trudno
było ją wyprowadzić z równowagi, nie
pozwalała sobie na gniew czy złość, starała się być spokojna na każdym kroku i
nie ulegać jakiejkolwiek presji. Udawało jej się to, do momentu spotkania z
Aleksym, kiedy zburzył mury jej opanowania i rozbudził złe emocje. Pragnęła
czuć do niego niechęć, jednakże nie była
w stanie. Odrzucała naturalnie uczucie nienawiści, obrzydzenia i starała się
każdego obdarzyć promiennym uśmiechem i choć odrobiną sympatii. Gdyby zaczęła
darzyć ludzi nienawiścią, byłoby to jednoznaczne z przeciwstawieniem się swojej
dobrej i kochającej naturze.
Aleksy miał w sobie coś wyjątkowego, i nie chodziło o urodę, tylko o wyjątkowy spryt i inteligencje. Sprawił, że podjęła jego grę i zgodziła się na spotkanie a nawet sama zaproponowała termin. Wyczuł, że Lilien pragnienie mieć poczucie kontroli i wykorzystał to wręcz doskonale. Chciała udowodnić, że nie ulegnie, jak inne kobiety i tym samym poddała mu się.
Była świadoma własnej głupoty, jednak już nie mogła zrezygnować, inaczej pokazałaby, że się go obawia i jest zbyt słaba, by w dalszym ciągu go odpychać. Musiała teraz w to brnąć, wbrew samej sobie i swoim poglądom i przekonaniom. Skoro dała się złapać w jego szpony, powinna ponieść konsekwencje i odpowiednio to wszystko poprowadzić, tak aby nie zostać ofiarą. Mogła to być wyśmienita okazja do utarcia nosa, takiemu podrywaczowi, jakim był Aleksy. Gdy choć raz poniesie porażkę, zachwieje to jego pewność siebie i w jakiś sposób wpłynie pozytywnie.
Nie będzie to dla niej łatwe, na pierwszy rzut oka wiedziała, że tacy jak on przynoszą kłopoty, w jednej chwili są jak przyjemny ogień w kominku, ogrzewa delikatnie ciało, by zaraz wszystko spalić i zburzyć to, co miało dla ciebie wyższą wartość. Nie chciała się po raz kolejny sparzyć…
Mógł źle na nią wpłynąć, dlatego nie może pozwolić, by zbyt długo to trwało. Pokona go jego własną bronią, chytrością, przebiegłością i tym bijącym od niego poczuciem wyższości. Oczywiście nie uśmiechało jej się wykorzystywanie podobnych sztuczek, ale była świadoma, że miłym uśmiechem i uprzejmością, tylko bardziej go rozjuszy i na pewno dobrze nie skończy.
Wychodząc dzisiaj z domu, nawet nie myślała, że coś takiego ją spotka, miała nadzieje na spokojnie popołudnie na mieście. Chciała, jak najlepiej skorzystać z dwu tygodniowego urlopu, cieszyć z letnim słońcem, zawieszonym na bezchmurnym, błękitnym niebie. Miało być cudownie, odrobina lenistwa i zasłużony odpoczynek.
Zajście w kawiarni i poza nią, całkowicie odebrało jej humor i pozostawiło smutny błysk w jej oczach. Westchnęła, i w tym drobnym geście wyczuć można było jej nagłe przygnębienie i brak ochoty na cokolwiek. Skierowała się na dzielnicę Oliwną, która według niej była najspokojniejsza w całym mieście i dlatego zdecydowała się tam zamieszkać trzy lata temu, w uroczym jednopiętrowym domku. Nie zauważyła, kiedy dotarła pod jego bramę, była zbyt zamyślona i przytłoczona. Spojrzała na swoją ostoje, mieszkała sama i często dom wydawał się zbyt dużo na nią samą. Jasnobrązowe ściany domu, były obrośnięte bluszczem, który sięgał aż do okna na piętrze i zawijał się na prętach balkonu, sprawiając, że domek wyglądał, jak wyjęty z bajki, nie raz czuła się, jakby wchodziła do innego świata.
Sięgnęła do furtki i gdy zamykała ją za sobą poczuła się całkowicie bezpiecznie. Przeszła przez króciutką ścieżkę , w końcu była u siebie. Mogła czuć się swobodnie, gdy przekroczyła próg domu. Powitała ją cisza, jak za każdym razem - błogi spokój, który zawsze był dla niej ratunkiem po dniu ciężkiej pracy w korporacji, gdzie nie było ani chwili na odsapnięcie. Jednak czasami to ją smuciło, brak czyjegoś głosu, śmiechu i dźwięku uginających się desek podłogi pod krokami innymi niż jej. Rzuciła klucze na szafeczkę w przedpokoju, uderzenie metalu o drewno, brzmiał jak wystrzał armaty w pustym domu. Było to zbyt wymowne, i mówiło o tym, jak samotna była Lilien – znacznie dłużej, niż ktoś mógł sobie wyobrazić.
Dom był pięknie urządzony, z przedpokoju wchodziło się do obszernego salonu, z dużą białą kanapą, udekorowaną błękitnymi poduszkami – ściany były w tym samym odcieniu. Między nią a telewizorem umieszczonym, na dużej komodzie stał szklany stolik, od którego odbijały się promienie słońca, wpadające przez duże okna. W tej części domu znajdowało się przejście na mały taras z drewnianym stoliczkiem i pięknie rzeźbionymi krzesłami. Na prawo od salonu znajdywała się jadalnia połączona z kuchnią utrzymaną w niebieskich, jasnych barwach. Na parterze znajdywała się także mała biblioteczka i łazienka z wanną, która nie raz była dla niej ukojeniem dla zszarganych nerwów.
Skierowała swe kroki do sypialni znajdującej się na piętrze. Była cała w bieli, w jej ukochanym kolorze. Tylko ten pokój na piętrze został urządzony, pozostałe trzy zamknęła i nie używała w żadnym celu. Bo i po co? Nawet nie przyjmowała gości, nie miała kochanków, ponieważ uciekała od uczucia pożądania, zakochania i oddania się drugiemu człowiekowi.
Zauważyła, że była przeciwieństwem Aleksa, on desperacko szukał coraz to nowszych odczuć, namiętności i uczucia pożądania. Widziała to wszystko w jego oczach, pragnął czuć i przeżywać, nie stać w miejscu. Ona wręcz przeciwnie – uciekała od tego, zaszywała się w domu zaraz po wyjściu z pracy, tylko niekiedy wyszła do kawiarni, czy też do kina. Hermetyzacja wydawała się dla niej najlepszym rozwiązaniem, dzięki temu nie ulegała pokusom i unikała zranień.
Nie zasługiwała na taką miłość – na uwielbienie mężczyzny i unikała tego.
Aleksy wprowadził chaos do jej życia, przez to, że się tego nie spodziewała, była bardziej podatna na jego sugestię i namowy. Był niebezpieczny, a takich wystrzegała się, jak ognia. Powinna nie reagować na jego zaczepki. Pozwoliła, żeby się z nią droczył i w tym momencie, była już przegrana. Nawet nie miał pojęcia, jak silnie na nią wpłynął. Jego arogancja podburzyła jej spokój, jak nic innego do tej pory, gdybym tylko się o tym dowiedział, byłaby stracona.
Będzie grać pozorami. Przyjdzie na spotkanie i będzie tak pewna siebie, jak on i tym razem, nie pozwoli, żeby zauważył jej słabości. I obiecywała sobie także, że już nigdy się nie zakocha.
Aleksy
Aleksy miał w sobie coś wyjątkowego, i nie chodziło o urodę, tylko o wyjątkowy spryt i inteligencje. Sprawił, że podjęła jego grę i zgodziła się na spotkanie a nawet sama zaproponowała termin. Wyczuł, że Lilien pragnienie mieć poczucie kontroli i wykorzystał to wręcz doskonale. Chciała udowodnić, że nie ulegnie, jak inne kobiety i tym samym poddała mu się.
Była świadoma własnej głupoty, jednak już nie mogła zrezygnować, inaczej pokazałaby, że się go obawia i jest zbyt słaba, by w dalszym ciągu go odpychać. Musiała teraz w to brnąć, wbrew samej sobie i swoim poglądom i przekonaniom. Skoro dała się złapać w jego szpony, powinna ponieść konsekwencje i odpowiednio to wszystko poprowadzić, tak aby nie zostać ofiarą. Mogła to być wyśmienita okazja do utarcia nosa, takiemu podrywaczowi, jakim był Aleksy. Gdy choć raz poniesie porażkę, zachwieje to jego pewność siebie i w jakiś sposób wpłynie pozytywnie.
Nie będzie to dla niej łatwe, na pierwszy rzut oka wiedziała, że tacy jak on przynoszą kłopoty, w jednej chwili są jak przyjemny ogień w kominku, ogrzewa delikatnie ciało, by zaraz wszystko spalić i zburzyć to, co miało dla ciebie wyższą wartość. Nie chciała się po raz kolejny sparzyć…
Mógł źle na nią wpłynąć, dlatego nie może pozwolić, by zbyt długo to trwało. Pokona go jego własną bronią, chytrością, przebiegłością i tym bijącym od niego poczuciem wyższości. Oczywiście nie uśmiechało jej się wykorzystywanie podobnych sztuczek, ale była świadoma, że miłym uśmiechem i uprzejmością, tylko bardziej go rozjuszy i na pewno dobrze nie skończy.
Wychodząc dzisiaj z domu, nawet nie myślała, że coś takiego ją spotka, miała nadzieje na spokojnie popołudnie na mieście. Chciała, jak najlepiej skorzystać z dwu tygodniowego urlopu, cieszyć z letnim słońcem, zawieszonym na bezchmurnym, błękitnym niebie. Miało być cudownie, odrobina lenistwa i zasłużony odpoczynek.
Zajście w kawiarni i poza nią, całkowicie odebrało jej humor i pozostawiło smutny błysk w jej oczach. Westchnęła, i w tym drobnym geście wyczuć można było jej nagłe przygnębienie i brak ochoty na cokolwiek. Skierowała się na dzielnicę Oliwną, która według niej była najspokojniejsza w całym mieście i dlatego zdecydowała się tam zamieszkać trzy lata temu, w uroczym jednopiętrowym domku. Nie zauważyła, kiedy dotarła pod jego bramę, była zbyt zamyślona i przytłoczona. Spojrzała na swoją ostoje, mieszkała sama i często dom wydawał się zbyt dużo na nią samą. Jasnobrązowe ściany domu, były obrośnięte bluszczem, który sięgał aż do okna na piętrze i zawijał się na prętach balkonu, sprawiając, że domek wyglądał, jak wyjęty z bajki, nie raz czuła się, jakby wchodziła do innego świata.
Sięgnęła do furtki i gdy zamykała ją za sobą poczuła się całkowicie bezpiecznie. Przeszła przez króciutką ścieżkę , w końcu była u siebie. Mogła czuć się swobodnie, gdy przekroczyła próg domu. Powitała ją cisza, jak za każdym razem - błogi spokój, który zawsze był dla niej ratunkiem po dniu ciężkiej pracy w korporacji, gdzie nie było ani chwili na odsapnięcie. Jednak czasami to ją smuciło, brak czyjegoś głosu, śmiechu i dźwięku uginających się desek podłogi pod krokami innymi niż jej. Rzuciła klucze na szafeczkę w przedpokoju, uderzenie metalu o drewno, brzmiał jak wystrzał armaty w pustym domu. Było to zbyt wymowne, i mówiło o tym, jak samotna była Lilien – znacznie dłużej, niż ktoś mógł sobie wyobrazić.
Dom był pięknie urządzony, z przedpokoju wchodziło się do obszernego salonu, z dużą białą kanapą, udekorowaną błękitnymi poduszkami – ściany były w tym samym odcieniu. Między nią a telewizorem umieszczonym, na dużej komodzie stał szklany stolik, od którego odbijały się promienie słońca, wpadające przez duże okna. W tej części domu znajdowało się przejście na mały taras z drewnianym stoliczkiem i pięknie rzeźbionymi krzesłami. Na prawo od salonu znajdywała się jadalnia połączona z kuchnią utrzymaną w niebieskich, jasnych barwach. Na parterze znajdywała się także mała biblioteczka i łazienka z wanną, która nie raz była dla niej ukojeniem dla zszarganych nerwów.
Skierowała swe kroki do sypialni znajdującej się na piętrze. Była cała w bieli, w jej ukochanym kolorze. Tylko ten pokój na piętrze został urządzony, pozostałe trzy zamknęła i nie używała w żadnym celu. Bo i po co? Nawet nie przyjmowała gości, nie miała kochanków, ponieważ uciekała od uczucia pożądania, zakochania i oddania się drugiemu człowiekowi.
Zauważyła, że była przeciwieństwem Aleksa, on desperacko szukał coraz to nowszych odczuć, namiętności i uczucia pożądania. Widziała to wszystko w jego oczach, pragnął czuć i przeżywać, nie stać w miejscu. Ona wręcz przeciwnie – uciekała od tego, zaszywała się w domu zaraz po wyjściu z pracy, tylko niekiedy wyszła do kawiarni, czy też do kina. Hermetyzacja wydawała się dla niej najlepszym rozwiązaniem, dzięki temu nie ulegała pokusom i unikała zranień.
Nie zasługiwała na taką miłość – na uwielbienie mężczyzny i unikała tego.
Aleksy wprowadził chaos do jej życia, przez to, że się tego nie spodziewała, była bardziej podatna na jego sugestię i namowy. Był niebezpieczny, a takich wystrzegała się, jak ognia. Powinna nie reagować na jego zaczepki. Pozwoliła, żeby się z nią droczył i w tym momencie, była już przegrana. Nawet nie miał pojęcia, jak silnie na nią wpłynął. Jego arogancja podburzyła jej spokój, jak nic innego do tej pory, gdybym tylko się o tym dowiedział, byłaby stracona.
Będzie grać pozorami. Przyjdzie na spotkanie i będzie tak pewna siebie, jak on i tym razem, nie pozwoli, żeby zauważył jej słabości. I obiecywała sobie także, że już nigdy się nie zakocha.
Aleksy
Nadal był oszołomiony. Nie był w stanie ogarnąć, tego co
Lilien zrobiła w nim w ułamku sekundy. Po raz pierwszy w życiu miał ochotę
zabiegać o kobietę i jej względy – pierwszy raz będzie musiał o to walczyć. Do
tej pory kobiety same podawały się, jak na talerzu, mógł kosztować do woli.
Jednak jeśli zbyt często jada się tą samą potrawę, to traci ona swój smak. Zmieniły mu się gusta, potrzebował czegoś
zupełnie nowego, ostrzejszego i bardziej wyrazistego. Miał apetyt na niewinną i
subtelną kobietę, i wierzył że uda mu się ją omamić. Nawet jeśli miałoby się
nie udać, gra jest warta świeczki. Przez te parę minut, gdy mógł cieszyć oczy
jej urodą i delikatnością poczuł, że odżywa.
Jej niecodzienne piękno przyciągnęło jego wzrok, ale to charakter wzbudził zainteresowanie, był ciekawy dlaczego taka była, obojętna na jego zaloty i oszałamiający uśmiech.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła… - uśmiechnął się krzywo do siebie – Już dawno minąłem ten pierwszy…
Nie mógł się doczekać następnego dnia, ich spotkania na które sama się zgodziła i wcale nie musiał o nie błagać. Z emocji nie potrafił ustać w miejscu, dlatego błąkał się po mieście. Nikt nie czekał na niego w domu, oczywiście mógłby pójść do jakiegoś drogiego klubu i załatwić sobie towarzystwo na ten wieczór. Jednakże czuł opór, w głowie teraz miał złotowłosą piękność i nie mógłby nawet odrobinę zatracić się w innej kobiecie. Wszystkie stały się takie szare, wręcz przezroczyste po ich spotkaniu.
Uczucie to było lekko niepokojące, jednak postanowił się nie zamartwiać niepotrzebnie. Gdy tylko się ściemni pójdzie do domu.
Jej niecodzienne piękno przyciągnęło jego wzrok, ale to charakter wzbudził zainteresowanie, był ciekawy dlaczego taka była, obojętna na jego zaloty i oszałamiający uśmiech.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła… - uśmiechnął się krzywo do siebie – Już dawno minąłem ten pierwszy…
Nie mógł się doczekać następnego dnia, ich spotkania na które sama się zgodziła i wcale nie musiał o nie błagać. Z emocji nie potrafił ustać w miejscu, dlatego błąkał się po mieście. Nikt nie czekał na niego w domu, oczywiście mógłby pójść do jakiegoś drogiego klubu i załatwić sobie towarzystwo na ten wieczór. Jednakże czuł opór, w głowie teraz miał złotowłosą piękność i nie mógłby nawet odrobinę zatracić się w innej kobiecie. Wszystkie stały się takie szare, wręcz przezroczyste po ich spotkaniu.
Uczucie to było lekko niepokojące, jednak postanowił się nie zamartwiać niepotrzebnie. Gdy tylko się ściemni pójdzie do domu.
Mieszkał w bogatej dzielnicy w jednej z
kamienic i w końcu skierował ku niej swe kroki, ponieważ miasto strasznie go
znudziło i już lepiej poczuje się w swoim mieszkaniu. Odetchnął z ulgą, gdy
znalazł się w tak dobrze znanym mu salonie, z skórzaną beżową kanapą i barkiem
z najlepszymi trunkami. Sięgnął po whisky i nalał sobie pół szklanki na
rozluźnienie, gdy upił łyk rozgrzewającego alkoholu, zdjął białą koszulę z delikatnego
materiału i rzucił na do kosza z praniem, za nią też poszły spodnie i
skarpetki. Został w samych bokserkach i dalej nie wiedział, co ze sobą zrobić.
Za oknem zrobiło się już całkowicie ciemno, w szybie widział swoje odbicie. Sam
musiał przyznać, że był idealnie umięśniony, delikatna opalenizna sprawiała, że
był jeszcze bardziej seksowny. Miał gładki tors , jedynie u dołu brzuchu do linii bokserek
widać było delikatne, czarne włoski. Mięśnie w tym miejscu formowały się w
cudowne V, za którym kobiety wręcz szalały.
Trudno było znaleźć jakąś skazę na jego ciele, chociażby najmniejszy defekt. Dlaczego, więc Lilien nie okazała żadnego zainteresowania nim? Czyżby była ślepa na męską urodę? Nie można być, aż tak obojętnym. Nawet najbardziej nieśmiałe kobiety rzucały mu spojrzenia pełne zachwytu. Nie potrafił tego zrozumieć.
Trudno było znaleźć jakąś skazę na jego ciele, chociażby najmniejszy defekt. Dlaczego, więc Lilien nie okazała żadnego zainteresowania nim? Czyżby była ślepa na męską urodę? Nie można być, aż tak obojętnym. Nawet najbardziej nieśmiałe kobiety rzucały mu spojrzenia pełne zachwytu. Nie potrafił tego zrozumieć.
Może powinien się porządnie wyspać, takie intensywne
przemyślenia przyprawiły go o ból głowy. Poszedł do sypialni po drodze
ściągając z siebie bokserki, nie miał siły na prysznic, postanowił, że wykąpie
się rano. Padł nagi na wielkie łóżko z granatową pościelą, zamknął oczy i
zasnął szybciej niż kiedykolwiek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz