Music

piątek, 12 sierpnia 2016

Rozdział 2

       
                                                           Lilien

Nie była wstanie przypomnieć sobie, kiedy ostatnio była tak podirytowana. Bardzo trudno było ją wyprowadzić z równowagi,  nie pozwalała sobie na gniew czy złość, starała się być spokojna na każdym kroku i nie ulegać jakiejkolwiek presji. Udawało jej się to, do momentu spotkania z Aleksym, kiedy zburzył mury jej opanowania i rozbudził złe emocje. Pragnęła czuć  do niego niechęć, jednakże nie była w stanie. Odrzucała naturalnie uczucie nienawiści, obrzydzenia i starała się każdego obdarzyć promiennym uśmiechem i choć odrobiną sympatii. Gdyby zaczęła darzyć ludzi nienawiścią, byłoby to jednoznaczne z przeciwstawieniem się swojej dobrej i kochającej naturze.
    Aleksy miał w sobie coś wyjątkowego,  i nie chodziło o urodę, tylko o wyjątkowy spryt i inteligencje. Sprawił, że podjęła jego grę i zgodziła się na spotkanie a nawet sama zaproponowała termin. Wyczuł,  że Lilien pragnienie  mieć poczucie kontroli i wykorzystał to wręcz doskonale. Chciała udowodnić, że nie ulegnie, jak inne kobiety i tym samym poddała mu się.
   Była świadoma własnej głupoty, jednak już nie mogła zrezygnować, inaczej pokazałaby, że się go obawia i jest zbyt słaba, by w dalszym ciągu go odpychać. Musiała teraz w to brnąć, wbrew samej sobie i swoim poglądom i przekonaniom. Skoro dała się złapać w jego szpony, powinna ponieść konsekwencje  i odpowiednio to wszystko poprowadzić, tak aby nie zostać ofiarą. Mogła to być wyśmienita okazja do utarcia nosa, takiemu podrywaczowi, jakim był Aleksy. Gdy choć raz poniesie porażkę, zachwieje to jego pewność siebie i w jakiś sposób wpłynie pozytywnie.
  Nie będzie to dla niej łatwe, na pierwszy rzut oka wiedziała, że tacy jak on przynoszą kłopoty, w jednej chwili są jak przyjemny ogień w kominku, ogrzewa delikatnie ciało, by zaraz wszystko spalić i zburzyć  to, co miało dla ciebie wyższą wartość. Nie  chciała się po raz kolejny sparzyć…
  Mógł źle na nią wpłynąć, dlatego nie może pozwolić, by zbyt długo to trwało. Pokona go  jego własną bronią, chytrością, przebiegłością i tym bijącym od niego poczuciem wyższości. Oczywiście nie uśmiechało jej się wykorzystywanie podobnych sztuczek, ale była świadoma, że miłym uśmiechem i uprzejmością, tylko bardziej go rozjuszy i na pewno dobrze nie skończy.
   Wychodząc dzisiaj z domu, nawet nie myślała, że coś takiego ją spotka, miała nadzieje na spokojnie popołudnie na mieście. Chciała, jak najlepiej skorzystać z dwu tygodniowego urlopu, cieszyć z letnim słońcem, zawieszonym na bezchmurnym, błękitnym niebie. Miało być cudownie, odrobina lenistwa i zasłużony odpoczynek.
   Zajście w kawiarni i poza nią, całkowicie odebrało jej humor i pozostawiło smutny błysk w jej oczach. Westchnęła, i w tym drobnym geście wyczuć można było jej nagłe przygnębienie  i brak ochoty na cokolwiek. Skierowała się na dzielnicę Oliwną, która według niej była najspokojniejsza w całym mieście i dlatego zdecydowała się tam zamieszkać trzy lata temu, w uroczym jednopiętrowym domku. Nie zauważyła, kiedy dotarła pod jego bramę, była zbyt zamyślona i przytłoczona. Spojrzała na swoją ostoje, mieszkała sama i często dom wydawał się zbyt dużo na nią samą. Jasnobrązowe ściany domu, były obrośnięte bluszczem, który sięgał aż do okna na piętrze i zawijał się na prętach balkonu, sprawiając, że domek wyglądał, jak wyjęty z bajki, nie raz czuła się, jakby wchodziła do innego świata.
   Sięgnęła do furtki i gdy zamykała ją za sobą poczuła się całkowicie bezpiecznie. Przeszła przez króciutką ścieżkę , w końcu była u siebie. Mogła czuć się swobodnie, gdy  przekroczyła próg domu. Powitała ją cisza, jak za każdym razem - błogi spokój, który zawsze był dla niej ratunkiem po dniu ciężkiej pracy w korporacji, gdzie nie było ani chwili na odsapnięcie. Jednak czasami to ją smuciło, brak czyjegoś głosu, śmiechu i dźwięku uginających się desek podłogi pod krokami innymi niż jej. Rzuciła klucze na szafeczkę w przedpokoju, uderzenie metalu o drewno, brzmiał jak wystrzał armaty w pustym domu. Było to zbyt wymowne, i mówiło o tym, jak samotna była Lilien – znacznie dłużej, niż ktoś mógł sobie wyobrazić.
  Dom był pięknie urządzony, z przedpokoju wchodziło się do obszernego  salonu, z dużą białą kanapą, udekorowaną błękitnymi poduszkami – ściany były w tym samym odcieniu. Między nią a telewizorem umieszczonym, na dużej komodzie stał szklany stolik, od którego odbijały się promienie słońca, wpadające przez duże okna. W tej części domu znajdowało się przejście na mały taras z drewnianym stoliczkiem i pięknie rzeźbionymi krzesłami. Na prawo od salonu znajdywała się jadalnia połączona z kuchnią  utrzymaną w niebieskich, jasnych  barwach.  Na parterze znajdywała się także mała biblioteczka i łazienka z wanną, która nie raz była dla niej ukojeniem dla zszarganych nerwów.
     Skierowała swe kroki do sypialni znajdującej się na piętrze. Była cała w bieli, w jej ukochanym kolorze. Tylko ten pokój na piętrze został urządzony, pozostałe trzy zamknęła i nie używała w żadnym celu. Bo i po co? Nawet nie przyjmowała gości, nie miała kochanków, ponieważ uciekała od uczucia pożądania, zakochania i oddania się drugiemu człowiekowi.
   Zauważyła, że była przeciwieństwem Aleksa, on desperacko szukał coraz to nowszych odczuć, namiętności i uczucia pożądania. Widziała to wszystko w jego oczach, pragnął czuć i przeżywać, nie stać w miejscu. Ona wręcz przeciwnie – uciekała od tego, zaszywała się w domu zaraz po wyjściu z pracy, tylko niekiedy wyszła do kawiarni, czy też do kina. Hermetyzacja wydawała się dla niej najlepszym rozwiązaniem, dzięki temu nie ulegała pokusom i unikała zranień.
      Nie zasługiwała na taką miłość – na uwielbienie mężczyzny i unikała tego.
   Aleksy wprowadził chaos do jej życia, przez to, że się tego nie spodziewała, była bardziej podatna na jego sugestię i namowy. Był niebezpieczny, a takich wystrzegała się, jak ognia. Powinna nie reagować na jego zaczepki. Pozwoliła, żeby się z nią droczył i w tym momencie, była już przegrana. Nawet nie miał pojęcia, jak silnie na nią wpłynął. Jego arogancja podburzyła jej spokój, jak nic innego do tej pory, gdybym tylko się o tym dowiedział, byłaby stracona.
   Będzie grać pozorami. Przyjdzie na spotkanie i będzie tak pewna siebie, jak on i tym razem, nie pozwoli, żeby zauważył jej słabości.  I obiecywała sobie także, że już nigdy się nie zakocha.

                                                                                                                                                                                          Aleksy

  

   Nadal był oszołomiony. Nie był w stanie ogarnąć, tego co Lilien zrobiła w nim w ułamku sekundy. Po raz pierwszy w życiu miał ochotę zabiegać o kobietę i jej względy – pierwszy raz będzie musiał o to walczyć. Do tej pory kobiety same podawały się, jak na talerzu, mógł kosztować do woli. Jednak jeśli zbyt często jada się tą samą potrawę, to traci ona swój smak.  Zmieniły mu się gusta, potrzebował czegoś zupełnie nowego, ostrzejszego i bardziej wyrazistego. Miał apetyt na niewinną i subtelną kobietę, i wierzył że uda mu się ją omamić. Nawet jeśli miałoby się nie udać, gra jest warta świeczki. Przez te parę minut, gdy mógł cieszyć oczy jej urodą i delikatnością poczuł, że odżywa.
    Jej niecodzienne  piękno przyciągnęło jego wzrok, ale to charakter wzbudził zainteresowanie, był ciekawy dlaczego taka była, obojętna na jego zaloty i oszałamiający uśmiech.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła… - uśmiechnął się krzywo do siebie – Już dawno minąłem ten pierwszy…
      Nie mógł się doczekać następnego dnia, ich spotkania na które sama się zgodziła i wcale nie musiał o nie błagać. Z emocji nie potrafił ustać w miejscu, dlatego błąkał się po mieście. Nikt nie czekał na niego w domu, oczywiście mógłby pójść do jakiegoś drogiego klubu i załatwić sobie towarzystwo na ten wieczór. Jednakże czuł opór, w głowie teraz miał złotowłosą piękność i nie mógłby nawet odrobinę zatracić się w innej kobiecie. Wszystkie  stały się takie szare, wręcz przezroczyste  po ich spotkaniu.
     Uczucie to było lekko niepokojące, jednak postanowił się nie zamartwiać niepotrzebnie. Gdy tylko się ściemni pójdzie do domu.
        Mieszkał w bogatej dzielnicy w jednej z kamienic i w końcu skierował ku niej swe kroki, ponieważ miasto strasznie go znudziło i już lepiej poczuje się w swoim mieszkaniu. Odetchnął z ulgą, gdy znalazł się w tak dobrze znanym mu salonie, z skórzaną beżową kanapą i barkiem z najlepszymi trunkami. Sięgnął po whisky i nalał sobie pół szklanki na rozluźnienie, gdy upił łyk rozgrzewającego alkoholu, zdjął białą koszulę z delikatnego materiału i rzucił na do kosza z praniem, za nią też poszły spodnie i skarpetki. Został w samych bokserkach i dalej nie wiedział, co ze sobą zrobić. Za oknem zrobiło się już całkowicie ciemno, w szybie widział swoje odbicie. Sam musiał przyznać, że był idealnie umięśniony, delikatna opalenizna sprawiała, że był jeszcze bardziej seksowny. Miał gładki tors ,  jedynie u dołu brzuchu do linii bokserek widać było delikatne, czarne włoski. Mięśnie w tym miejscu formowały się w cudowne V, za którym kobiety wręcz szalały.
    Trudno było znaleźć jakąś skazę na jego ciele, chociażby najmniejszy defekt. Dlaczego, więc Lilien nie okazała żadnego zainteresowania  nim? Czyżby była ślepa na męską urodę? Nie można być, aż tak obojętnym. Nawet najbardziej nieśmiałe kobiety rzucały mu spojrzenia pełne zachwytu. Nie potrafił tego zrozumieć.
   Może powinien się  porządnie wyspać, takie intensywne przemyślenia przyprawiły go o ból głowy. Poszedł do sypialni po drodze ściągając z siebie bokserki, nie miał siły na prysznic, postanowił, że wykąpie się rano. Padł nagi na wielkie łóżko z granatową pościelą, zamknął oczy i zasnął szybciej niż kiedykolwiek.



środa, 27 lipca 2016

Rozdział 1

 Ta-dam! I o to zaczynamy! Życzę każdemu miłego czytania, oraz czekam na komentarze - zarówno pozytywne, jak i negatywne. Krytyka pozwala na poprawę swych błędów, dlatego śmiało zachęcam do komentowania. :)            




                                                   Aleksy

     Miał wiele kobiet w swoim życiu, mimo że był młodym mężczyzną, tak naprawdę dopiero u progu dorosłości. Przyciągał je do siebie jak magnes, wszystkie zaślepione wpadały w jego szpony. A on to uwielbiał. Ich uległość, popędliwość i to jak bardzo go pragnęły. Uważał się za atrakcyjnego i na pewno nie brakowało mu pewności siebie. Nie jedną uwiódł spojrzeniem swych czarnych, hipnotyzujących oczów oraz szelmowskim uśmiechem niegrzecznego chłopca. Czarne, długie do ramion włosy dodawały mu niesamowitej drapieżności, a muskularne ciało domykało całą perfekcyjną fizyczną stronę jego osoby. Gdy szedł chodnikiem kobiety się za nim oglądały, zdarzało się, że  nawet mężatki pozwoliły sobie zerknąć na jego niecodzienną urodę. Młode, czy starsze — dla każdej stanowił pokusę trudną do odparcia. Mówiono, że jest  ludzkim wcieleniem Adonisa, pragnieniem każdej kobiety. Cóż może i od tej strony był idealny, o charakterze już nie można było tak powiedzieć. Był zimny i nieczuły, chodziło mu tylko o doznanie przyjemności i poczucie, że jest wielbiony i pożądany.
   Wykorzystywał dosyć często fakt, że był atrakcyjny, zdarzało się, że w jednym tygodniu był w łóżku czterema kobietami. Bardzo szybko mu się nudziły, dlatego było ich tak wiele, żadna nie potrafiła go przytrzymać dłużej przy sobie. Był dziki i nieprzewidywalny, jak burza nagle uderzał, by w następnym momencie  zniknąć zostawiając po sobie tylko nagrzane powietrze, tak samo ciepłe jak wydychane przez usta jego kochanek. Burza, która jest niebezpiecznym żywiołem mimo to kusi swym pięknem, wzbudza niemal niezdrową fascynację w człowieku. I właśnie takim czymś kierowały się te kobiety.
    Sam nie nazwałby siebie dobrym, bo za mało było w nim współczucia, ile razy spławiał jakąś naiwniaczkę bezlitośnie, bez żadnych skrupułów. Jednak zaczęło mu się to już nudzić, miał w sobie dziwne pragnienie, takie nie podobne do niego. Pragnął trafić na kogoś wyjątkowego, kto również go zachwyci, tak samo, jak on zachwyca innych. Po jakimś czasie bycie ideałem robiło się męczące, wręcz nie do zniesienia. Wszystkie te wyuzdane kobiety, które bardzo dobrze się ukrywały pod maską niewinności zaczynały go brzydzić. Chciał zmiany. I nie — nie chodziło, że chciałby się zakochać, czy coś podobnego. Nie rozumiał miłości, całego tego szumu wokół zakochania i poświęceniu siebie drugiemu człowiekowi. Pożądanie, owszem to było normalne, instynktowne. W każdym człowieku żyje ten płomień, i rozpala się tym bardziej im bliżej jest tego, czego się pragnie. Bardzo trudno się temu oprzeć, próby odrzucenia tego kończą się frustracją. Dlatego nie walczył z tym, co płonęło w jego duszy, niemal rozpalało od środka.
    Nawet nie myślał, że los tak go zaskoczy i wywróci jego codzienność do góry nogami. Życie lubi to robić, sprawiać, że całkowicie zmieniasz swój światopogląd, zaczynasz inaczej patrzeć na otaczającą cię rzeczywistość.. Jego życzenie bardzo szybko zaczęło się spełniać, i nie wiedział, jakie będą tego wszystkiego konsekwencje. Nie wiedział, czy dziękować losowi czy raczej przeklinać na jego przewrotność.
   Był wtedy w kawiarni, siedział przy stoliku na tarasie i rozkoszował się pięknym czerwcowym popołudniem. Białe parasole stanowiły idealną ochronę przed słońcem, siedział w ich cieniu już dobre dwadzieścia minut.  Sok z lodem przyjemnie chłodził i orzeźwiał, zrobił się bardzo leniwy i nie chciało mu się iść dokądkolwiek. Powoli spojrzeniem przesuwał po ludzkich twarzach, szukał nowej „zdobyczy”. Jednak wszystkie wydawały mu się takie pospolite i nudne, że o niemal zaczął ziewać. Postanowił, że po prostu najnormalniej w świecie się zrelaksuje.
    Na taras weszła wtedy ona, wyglądająca niczym anioł wśród innych ludzi, rozświetlała wszystko wokół bardziej niż letnie słońce, zawieszone na bezchmurnym błękitnym niebie. Nie była ludzka, nie mogła być taka jak inni. Złote loki okalały przepiękną twarz w kształcie serca i spływały aż do pasa,  miał dziwne ochotę ich dotknąć, wyobrażał sobie jakie muszą być miękkie i puszyste w dotyku. Nawet będąc dwa stoliki dalej widział zieleń jej dużych oczu, na myśl przyszedł mu mech o soczystej barwie, miękki   i lśniący po deszczu.  Pragnął by spojrzała na niego, by mógł zatonąć w tej zieleni. Jednak ona tylko przejechała wzrokiem po jego twarzy, nawet na chwilę nie zatrzymała się ze spojrzeniem! Pierwszy raz spotkał się z czymś takim, nie wykazała zainteresowania nim, po  prostu usiadła przy stoliku praktycznie naprzeciwko niego i zaczęła przeglądać menu kawiarni. Czyżby nie wydawał się jej atrakcyjny? Nie miał czasu o tym myśleć, zamiast tego przypatrywał się jej. Pochylona wybierała, co może zamówić,  przy tym rozkosznie zagryzała wargi. Palcem prawej dłoni stukała lekko o stoliczek, nawet to wydawało mu się fascynujące.
    Prosił w duchu by podniosła głowę i ujrzała jego rozpalone spojrzenie. Chciał by doszło między nimi do kontaktu, by dała się uwieść. Wierzył, że mu się to uda - jakże bardzo miał się rozczarować.
    Podszedł do niej kelner, zwróciła się do niego z promiennym uśmiechem i spotkała się z podobną odpowiedzią. Ten uśmiech dotykał również jej oczu, rozświetlał od środka i dodawał niesamowitego uroku.
    Poczuł ukłucie zazdrości? Czy naprawdę był zazdrosny, że uśmiechnęła się do obcego i to przeciętnego faceta? Poprzewracało mu się chyba w głowie, w parę sekund totalnie ogłupiał. Obserwował każdy jej ruch, czuł się jak drapieżnik, który czeka na odpowiedni moment, by zapolować na swoją ofiarę. Patrzył na to, jak pije zamówiony koktajl, moment pociągnięcia za słomkę, gdy jej boskie usta układały się w urocze „o”.  Oszalał, gdy delikatnie i dyskretnie oblizała pełne usta. Takie drobne gesty wywoływały w nim lawinę pożądania i sądził, że z pewnością nie była świadoma tego, jak działa na mężczyzn. Wyglądała tak niewinnie i słodko, a przy tym bardzo kobieco, wręcz emanowała seksapilem, którego nie zdołała ukryć  pod długą do kostek spódnicą w kolorze brzoskwiniowym i delikatną jasnobrązową bluzeczką, która praktycznie nie miała dekoltu. Nie był ślepy, widział, że posiada zgrabne ciało, materiał bluzki idealnie opinał ją na nie małych piersiach i podkreślał szczupłą talię, jak u osy. Dłonie aż go paliły, tak bardzo pragnął dotknąć pięknej nieznajomej, która ani razu na niego nie zerknęła. Po raz pierwszy zrozumiał, co musiały czuć inne kobiety, gdy całkowicie je ignorował, mimo że bardzo chciały nawiązać kontakt.
    Postanowił, że się do niej dosiądzie, w końcu należał do bardzo odważnych facetów i nie chciał stracić okazji, jaką ona się okazała. Podszedł niemal bezszelestnie do jej stolika, stanął po przeciwnej stronie przysłaniając słońce, także musiała unieść głowę do góry. Spojrzała na niego zdziwiona z pytaniem ukrytym w oczach. Otworzyła lekko usta, jakby chciała coś powiedzieć, nie pozwolił jej na to, bo pierwszy się odezwał.
- Można ? - wskazał na puste krzesło i za nim mogłaby opowiedzieć odsunął je i z naturalną dla niego lekkością usiadł.
    Widział,  że jest lekko podirytowana. Widocznie powstrzymywała się od uszczypliwego komentarza, bo zacisnęła usta w cienką linie. Podniosła dłoń i wykonała nią jakiś niekreślony gest, jakby chciała spytać skąd się tu znalazł. I wtedy pierwszy raz usłyszał jej głos. Miał wrażenie jakby słuchał małych dzwoneczków, był miękki i delikatny.
- Znamy się? - w jej głosie słuchać było uprzejmy ton.
- Nie- zaśmiał się- Ale czy coś zabroni nam się poznać?
     Uśmiechnął się lekko, uwodzicielsko.  Patrzył jej ciągle prosto w oczy, chciałby poczuła się skrępowana i jak inne zacząć nerwowo się kręcić lub uciekać wzrokiem. Ona jednak odwzajemniała spojrzenie, lekko mrużyła oczy, jakby chciała mu powiedzieć, żeby się odczepił. Poczuł dreszcz ekscytacji, była naprawdę wyjątkowa i nie przypominała mu żadnej innej kobiety. Chciał zawładnąć jej umysłem i ciałem, by mu się jak najszybciej poddała.
- Hmm, więc jak masz na imię? - spytał.
    Przekręciła lekko głowę, może zastanawiała się, czego chce od niej. Za pewnie nie wierzyła, że ma dobre intencje  i chce zwyczajnie  się poznać.
- Skoro, tak ci zależy, by poznać moje imię, najpierw powinieneś podać swoje.
     Zadziorna, kochał to. Nie chciał kolejnej łatwej panienki. Już czuł tę satysfakcję, kiedy uda mu się ją uwieść. To będzie, coś innego niż do tej pory.
- Aleksiej, Aleksy jak wolisz. - zamruczał. - Teraz Twoja kolej,.
- Tak? Sądzisz, że powinnam Ci zdradzić swoje imię? Znam takich jak Ty, szukacie wyzwania, zwierzyny łownej. - pochyliła się lekko w jego stronę – Uwierz mi, Aleksy ja nią nie będę.
   Sięgnęła do malutkiej torebeczki, położyła pieniądze na stoliczku i wstała pewnie. Spojrzała jeszcze raz na niego, w jej oczach już nie było tamtego ciepła. Przejrzała go na wylot, nie dała się nabrać na jego gierki. Niesamowite!
- Szukaj szczęścia, gdzie indziej. - odwróciła się i ruszyła ku wyjściu z tarasu.
      Zaskoczyła go, siedział oszołomiony w pierwszej chwili się nie ruszył. Musiał pójść za nią. Czyżby na tym miało się skończyć? Nawet nie wiedział, jak miała na imię. Wstał gwałtownie i ruszył za złotowłosą pięknością. Dzięki temu, że był wysoki na metr dziewięćdziesiąt dwa centymetry jego kroki były długie i bez trudu dogonił uciekinierkę. Zrównał z nią krok, szli  ramię w ramię i żadne z nich nic nie powiedziało przez dobrą minutę. Mimo to czuł jej irytację, jak powstrzymywała się od złośliwego komentarza czy nawyzywania go od idiotów, czy dupków. Nagle zatrzymała się, słyszał jak bierze głęboki wdech, żeby  zapewne uspokoić nerwy. Nie czuł żadnego poczucia winy, że ją denerwował i się narzucał. Wszystko to było grą i ona również miała w nią zagrać, prędzej czy później. To, że się zatrzymała, było dobrym znakiem.
     Odwróciła się twarzą do niego, wyglądała na naprawdę wkurzoną. To była dla niego nowość, taka reakcja na niego ze strony kobiety. Już nie wyglądała na taką niewinną, w końcu kobiety są zmienne jak pogoda, raz powita cię  bezchmurne niebo, a niekiedy piekielna burza. Właśnie powoli ją wywoływał, na własne życzenie. Jednak, czy miałby zrezygnować, dlatego że nie okazała się  łatwa jak inne? Właśnie  tego chciał, by jego ofiara walczyła, nie wpadała bez oporu w jego ramiona.
- Wiesz, że śledzenie  kogoś jest karalne ? - spytała z gorzką nutą w głosie.
   Ahh, już ją uwielbiał, ponieważ nigdy żadna nie odezwała się do niego takim tonem, zawsze słyszał tylko taki słodki, niemal mdlący.
- Tak, wiem. Jednak czy ja Cię śledzę, ja tylko idę obok Ciebie, gdyby chciał szpiegować to bym robił to po kryjomu, nie sądzisz? Może po prostu idę w tą samą stronę, a Ty bezpodstawnie mnie oskarżasz ?
    Punkt dla niego, droczenie się chyba powoli wchodziło mu w krew.
- Jesteś nie tylko zbyt bardzo pewny siebie, ale i arogancki. Nie musimy się poznawać, zawierać jakiejś znajomości, jak to ująłeś,  żebym wiedziała jaki jesteś.
- Może to tylko pozory? - uśmiechnął się.
- Nie mógłbyś być tak dobrym aktorem, Aleksy. Mówiłam, że wiem, o co Ci chodzi. Nie jestem naiwna.
     Ciężko było, ale czuł, że to tylko początek i jeszcze wiele razy da się zaskoczyć.
- To, żebyś dała się na przykład zaprosić na kawę, nie jest oznaką naiwności.
- Ale głupoty już tak.
- Myślę, że po prostu się boisz.
- Niby czego?
- Że mogłabyś mnie polubić.
      Spojrzała na niego z niedowierzaniem, wykonał doskonały ruch. Już nie wiele trzeba było, by dała się złapać w sidła.  Trzeba było tylko podburzyć jej pewność, by pragnęła mu udowodnić swoje racje. Kwestią chwili było to, że się podda.
-Ah, tak? Sądzisz, że jesteś taki idealny? Nie lubię takich jak ty i na pewno nie polubię. Możemy się założyć.
- Doskonale. To wyjdźmy jutro razem na kawę.
- Świetnie, jutro o czternastej w tym samym miejscu. Nie spóźnij się.
    Odwróciła się, ale zanim odeszła spytał się o jedną bardzo istotną rzecz.
- To jak masz na imię?
      Westchnęła, ale odpowiedziała.
- Lilien, po prostu Lilien.
- Piękne imię, dla pięknej kobiety, hmm? - uśmiechnął się promiennie, ale niestety nie odpowiedziała tym samym. 

    Odeszła i on poszedł w przeciwną stronę a na jego twarzy wykwitł podstępny uśmiech. Była tym, na co czekał. Jego przeznaczeniem, kimś kto odmieni całkowicie jego życie. On również miał na nią bardzo wpłynąć, postara się o to. Użyje całego swojego  sprytu i przebiegłości, aby mu uległa.

- Będziesz moja – wyszeptał cicho.


wtorek, 26 lipca 2016

Witam !



  Witam, zaczynam pracę z nowym blogiem a jutro można będzie już przeczytać pierwszy rozdział. Opowiadanie będzie romansem z elementami fantastyki. Mam nadzieję, że będzie interesujące.


Pozdrawiam i ślę całusy :*